My z Armii Krajowej

Kalendarium

20 lipca 1944 roku armia sowiecka przekracza Bug, 22 lipca radio moskiewskie ogłasza manifest PKWN do narodu polskiego. I tak w cudowny sposób rodzi się Polska Ludowa.

PKWN legitymizuje wszystkie zbrodnie sowieckie dokonywane na narodzie polskim.

11 Sierpnia 1944 roku z terytorium Polski Lubelskiej, w głąb ZSRR, odchodzi pierwszy transport uwięzionych przez oddziały NKWD żołnierzy Armii Krajowej i pracowników Delegatury Rządu RP na Kraj.

Marian Marek Bilewicz, żołnierz Armii Krajowej we Lwowie, aresztowany w 1944 r. przez NKWD i skazany na 10 lat pracy w łagrach autonomicznej republiki Komi tak pisał w swojej książce „Wyszedłem z mroku” (LSW Warszawa 1989):

„Wszystkich Ukraińców uznano za kolaborantów hitlerowskich a Polaków zorganizowanych w AK za członków nielegalnej, zbrodniczej organizacji wojskowej, która na rdzennych radzieckich ziemiach prowadziła walkę zbrojną.To, że Polacy walczyli z Niemcami, a więc byli aliantami wojsk radzieckich, to, że w oddziałach partyzanckich przy boku żołnierza polskiego walczyli zbiegli z niewoli żołnierze radzieccy – nie miało najmniejszego znaczenia.

Trzeba dodać, że już wówczas szykowano słynny proces przeciw dowództwu, z generałem Okulickim na czele, Armii Krajowej. Aresztowanie tysięcy żołnierzy AK miało być potwierdzeniem tezy sowieckiej o zbrodniczej działalności Polaków. Uruchomione machiny, milicyjna i propagandowa, pracowały bez chwili wytchnienia.

Wprowadzono swoiście logiczną formę rozumowania. Zamiast oprzeć się na zasadzie, „kto nie przeciw nam, ten z nami”, hołdowano maksymie, „kto nie z nami ten przeciw nam”. Wiadomo, że w danym momencie „nie z nami” byli żołnierze armii niemieckiej – faszyści. Stąd już tylko jeden krok do tezy, – kto nie z nami, ten jest faszystą. Ponieważ żołnierze Armii Krajowej zostali uznani za członków nielegalnej organizacji, nie byli, więc „z nami” – i pomimo że walczyli z Niemcami, że byli masowo mordowani po więzieniach i obozach – byli…faszystami!”

NKWD mordowało skrytobójczo żołnierzy AK walczących wcześniej wraz z nimi o Wilno, Grodno, Lwów. Pozostali na wolności apelowali bezskutecznie do Warszawy o komisję aliancką na rzecz uwięzionych, zaginionych i maltretowanych. Terror sowiecki taki sam jak niemiecki, mordują, grabią mienie państwowe i prywatne, wywożą na wschód. Od lipca do końca 1944 roku zamordowano i wywieziono około 60 000 żołnierzy Armii Krajowej.(Alina Czerniakowska “Minęła rocznica”)

I tak ginęli młodzi, zdolni, waleczni, najlepsi! Tak bardzo potrzebni wolnej Polsce! Wielu z nich w chwili wybuchu wojny było jeszcze dziećmi, dojrzewali wraz z wojną, przeżywali swoją młodość w latach okupacji a po zakończeniu wojny byli zsyłani do więzień, gułagów, represjonowani i mordowani.

A potem już mordowani byli rękami rodzimych zdrajców, władców z PZPR.

Wielu żołnierzy wracało do ojczyzny z frontów zachodnich, gdzie wykazywali się niezwykłą walecznością, za co tam byli nagradzani, by tracić życie z rąk członków partii komunistycznej w „wolnej” Polsce. Ta wyniszczająca kraj i naród polityka trwała latami.

Przez cały okres II wojny światowej, lekarz, historyk i dziennikarz, Zygmunt Klukowski, autor wspomnień z lat 1918-1939, kontynuował pisanie dziennika. Dziennik z lat okupacji to szczegółowy zapis wydarzeń i losów ludzi Zamojszczyzny (1939-1944) (nagrodzony przez tygodnik „Polityka”, jako jeden z najwybitniejszych zapisów historii najnowszej). Podczas okupacji Zygmunt Klukowski działał w konspiracji pod pseudonimem „Podwiński”, m.in. zbierał wówczas dokumenty, relacje, wspomnienia. Posłużyły mu one po wojnie do wydania czterotomowego Wydawnictwa materiałów do dziejów Zamojszczyzny w latach wojny 1939-1944, które stanowiły materiał dowodowy w procesie norymberskim w 1946 roku. Zygmunt Klukowski tak pisał o tym zdarzeniu: „Na stole koło mównicy prokuratorskiej leżały cztery tomy mojego wydawnictwa z angielskim streszczeniem. Byłem jedynym świadkiem mówiącym o Zamojszczyźnie, o wysiedleniach, pacyfikacji..” (Wydawnictwo Karta 49 „Ostatkiem sił” Zygmunt Klukowski).

Udział w procesie norymberskim nie uchronił go przed losem, który spotkał bohaterów, walczących o niepodległą Polskę. Szykanowany za przynależność do Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”, za odmowę współpracy z nowymi władzami i ukrycie archiwum oddziałów partyzanckich Armii Krajowej został skazany przez władze Polski Ludowej na więzienie. Ten zasłużony dla kultury i historii Polski człowiek, opuścił więzienie w 1954 roku. Jego syn Tadeusz został rozstrzelany 31 czerwca 1953 roku w więzieniu przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie. Do dziś nie wiadomo, gdzie został pochowany.

Zygmunt Klukowski opisał również lata spędzone w więzieniach PRL. „Specyficzne warunki więzienne, poczucie beznadziei, zwłaszcza przy wyrokach dożywotnich, i bezczynność powodowały nierzadko powstawanie nawet bardzo ciężkich zaburzeń umysłowych, w pierwszym rzędzie u osobników młodych”.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Klukowski

Na warszawskich Powązkach odbywa się ekshumacja zapomnianych bohaterów. Jest tam ich symboliczna mogiła, krzyż przewiązany szarfą biało czerwoną. Obok okazałych pomników Bieruta, Marchlewskiego, Gomułki i wielu innych działaczy PZPR.

Na niewielkim obszarze, w kwaterze „Ł”, (tzw. łączce) wrzucono (nie pochowano) do jam grobowych kilkuset zamordowanych ludzi. Ludzi zasłużonych dla niepodległej Polski, elitę intelektualną, prawych Polaków, autentycznych bohaterów. Zamordowano ich metodą katyńską, strzałem w tył głowy.

Po 23 latach od upadku systemu komunistycznego, (dlaczego tak późno?) chcemy odnaleźć szczątki i pochować je z należytymi honorami. Zapewne nie wszystkich. Łączka stanowi może 1/5 dawnej kwatery więziennej. Pozostała część to alejki i kwatery ludzi związanych z komunistycznym aparatem represji. W tym miejscu, w Warszawie, kaci leżą na swoich ofiarach i mają pomniki, ofiary ich nie mają. Ślady zacierano starannie, często wrzucano do jam Polaków bohaterów i zbrodniarzy niemieckich czy UPA oraz pospolitych przestępców. Nie prowadzono też żadnej dokumentacji. (wypowiedź z wywiadu w telewizji Trwam).

W swoich wspomnieniach, „Prawo, nie zemsta”, Szymon Wiesenthal, polski Żyd, z polskiego, kresowego miasteczka Buczacz (stamtąd też pochodzi rodzina Zygmunta Freuda ), łowca zbrodniarza niemieckiego Eichmanna tak napisał w rozdziale zatytułowanym „Do młodych”:

„Pozostanie przy życiu jest przywilejem, który zobowiązuje. Zawsze zapytywałem sam siebie, co mogę uczynić dla tych, którzy nie przeżyli… chcę mówić ich głosem, chcę pielęgnować ich pamięć, chcę, aby żyli nadal we wspomnieniach (…)

Dzieci tych, którzy znajdowali się po stronie ofiar w czasach narodowego socjalizmu, i dzieci tych, którzy byli oprawcami, żyły w Austrii i w Niemczech obok siebie i muszą żyć ze sobą. Możemy to wspólne życie tak kształtować, aby nigdy więcej nie wyrosły pokolenia oprawców i ofiar. Myślę, że jedynym sposobem na to jest stałe rozliczanie się z przeszłością i wyciąganie z niej wniosków. Nie ma żadnego sensu pomniejszanie winy ojców i dziadków, matek i babek, aby ulżyć ich synom, córkom i wnukom. Cała wina musi być ujawniona, aby można ją było zrozumieć”.(Mimo, iż Austriacy stanowili tylko 8% ludności Trzeciej Rzeszy to antysemityzm w Austrii był ( i jest) znacznie silniejszy niż w Niemczech a obu im dorównywał antysemityzm ukraiński).

Czy polskie dzieci i wnuki potrafią rozliczyć się z przeszłością? Czy potomkowie oprawców zechcą przyznać, czemu zawdzięczają swoją obecną pozycję? Czy pomyślą o tych, którzy zostali ograbieni z dostatniego życia, własności, rodziny, możliwości korzystania z posiadanego potencjału intelektualnego, wypędzeni z mieszkań, miast i skazani na ukrywanie się i nędzne życie w Polsce, o ile udało im się przeżyć? Że należy im się pamięć i chwała? Bo tak wiele im zawdzięczamy? I kto jest beneficjentem komunistycznych, złotych żniw?

A co ze szczątkami tych, którzy zmarli bezimiennie wywiezieni na wschód? Czy upomnimy się o nich?

Marian Marek Bilewicz opisuje katorżniczą pracę w gułagu.

„W blasku płonących ognisk, wśród polarnej nocy śmigało setki, tysiące łopat odrzucając zagarnięty spychaczem śnieg na dalszą odległość od toru (…).Ale każdego dnia, wokół roznieconych ognisk, gromadziło się po kilku czy kilkunastu skurczonych, opatulonych we wszystkie posiadane szmaty istot ludzkich. Obsiadali kręgiem zbawcze ciepło płynące od wesoło strzelających szczap i trwali bez ruchu. To były już żywe trupy. Nic nie było w stanie uratować zdrowia i życia tych ludzi. Ogrzewani z jednej strony żarem ogniska, wędzeni gryzącym dymem gorejących gałęzi, z drugiej strony narażeni byli na działanie kilkudziesięciostopniowego mrozu. Żaden organizm nie mógł wytrzymać takich zmian temperatury zachodzących w jego wnętrzu. Rozgrzana w naczyniach krwionośnych twarzy, dłoni, piersi i brzucha krew wpompowywana była osłabionym sercem w doprowadzone prawie do hibernacji ciało. Po kilku godzinach takiego siedzenia przy ognisku tkwiły już tylko zwłoki lub też dogorywający człowiek.”

A w tym samym czasie w PRL beneficjenci komunistycznej ideologii maszerowali w radosnych pochodach i wiwatowali na cześć wolnej, szczęśliwej Ludowej Polski, dzielili łupy po opluwanych „karłach reakcji” i decydowali o ich życiu i śmierci.

POLEGŁYM I POMORDOWANYM NA WSCHODZIE
(Marian Jonkajtys)

Przechodniu
Przerwij marsz swój
i zdejm nakrycie głowy
Przed Pomnikiem _ Symbolem
Ofiar Anonimowych…
Tych –
Co za Polskę,
Wiarę
I za Honor Narodu
Oddali swoje życie
W Czerwonych Kaźniach Wschodu…

Zginął –
Bo był Polakiem
Z obszarników, czy z chłopów;
Policjantem, leśnikiem,
Funkcjonariuszem KOP-u…
Oficerem, handlowcem,
Starostą, rzemieślnikiem,
Nauczycielem, wójtem,
Wojskowym osadnikiem…

Zabity – bo był młody.
Zabity – bo był stary.
Zastrzelony –
Za ręce zbyt białe…
Okulary…
Za zegarek… za spinki…
Za krawat … za koszulę…
Za jaśnie – pański wygląd…
W tył głowy dostał kulę.

Stracony –
Bo szedł prosto
Więc pewnie był żołnierzem…
A jeżeli cywilem –
To szpiegiem
Lub harcerzem…
Co, w obydwu przypadkach,
Jest rzeczą oczywistą,
Że był wrogiem reżimy:
Kontr – rewolucjonistą…
Umarł w drodze –
I w biegu,
Z pociągu wyrzucony…
Skonał –
Na “leso-rubce”
Przez sosnę przywalony…
Zamarzł –
W czasie buranu
Na stepie w Kazachstanie…
Padł z wycieńczenia –
Normy
Wyrobić nie był w stanie…

Wykończył go –
Niechętny Polakom
Brygadzista…
Tego śmierć
Wygrał w karty
Urka – kryminalista…
Padł – ofiarą tyfusu
Czy innej od wszy plagi…
“Poszedł do piachu” –
Z głodu,
Jak inne “dochodiagi”.

Zginął
“W czasie ucieczki”
Z łagru –
Wspiął się “na druty”…
Zastrzelony przez konwój
Lub bagnetem zakłuty…
Po ziemniaka się schylił
Czy odchodząc “na stronę”
O jeden krok przekroczył
Nieprzekraczalną zonę…

NKWD –
Burżujskiej
Polski
REAKCJONISTÓW
Mordowało planowo:
Wierzących, ateistów,
Księży, rabinów, popów,
Pastorów, mułłów, lekarzy…
Generałów, artystów,
Prawników, dziennikarzy,
Inżynierów i posłów,
Profesorów, docentów…

By wytrzebić
Elitę
Polskich Inteligentów!!!

Przechodniu
Przerwij marsz swój…
Poświęć chwilę skupienia
Przed Pomnikiem
Wzniesionym
Rodakom bez Imienia,
Nieznanym –
Co za Polskę,
Wiarę
I Cześć Narodu
Oddali swoje życie
W Krwawej Golgocie Wschodu…
Bo dziś z “Ziemi Nieludzkiej”
Gdzie spoczywają w Bogu
Tylko w naszych modlitwach
Do Kraju wrócić mogą…

Pamięci wspaniałego człowieka, Pana Jerzego Scheur
http://www.honor.pl/

Bożena Ratter

Zarząd Środowiska ” Grupa Kampinos ” AK zaprasza na Polową Mszę św. w dniu 19.8 o godz 12.oo przy Pomniku w Wierszach ( Cmentarz Poległych ) w Puszczy Kampinowskiej.

Podobne artykuły

One thought on “My z Armii Krajowej

  1. avatar gość

    tak jak akowców w latach 40-tych i 50-tych stalinowscy komuniści, tak dzisiaj ich wnuki z “solidarności” nazywają “faszystami”
    “faszystami” określa się już także zwykłych obywateli, pragnących uczcić Swięto Niepodległości
    niedługo określenia “faszysta” solidarnościowe bękarty Stalina użyją w stosunku każdego, kto publicznie odważy się mówić po polsku
    dzisiaj dla “ciemnego tłumu” bohaterami mają być tow. Walentynowicz, stalinowska aktywistka ZMP, tow. “Ogień”, szef powiatowej bezpieki, wykreowany przez komunistów na … antykomunistę
    walterowcy Kuroń i Michnik
    esbecki kapuś “Bolek”
    “antykomunistyczny” dziennikarzyna z komunistycznej gadzinowki “Słowo Powszechne”, przy okazji zięć pułkownika UB
    likwidator suwerennej Polski, synalek komuniwtycznego ideologa, lizboński zdrajca, wraz ze swoim “przeciwnikiem”, wnukiem wehrmachtowca, wyjątkowo z nim zgodnym w kwestii ostatecznego rozwiązania kwestii polskiej
    i chyba najbardziej obrzydliwa kreatura, osobnik znany jako radziecki, amerykański albo izraelski szpieg, w zalezności kto w danym momencie lepiej zapłaci za szkodzenie Polsce, a dorabiający ostatnio najpewniej jako szef gangu handlarzy żywym towarem na Ukrainie, kolega ze studiów z Oxfordu Nikodema Dyzmy, no i zarazem kolejny solidarnosciowy “autorytet moralny”

    ale nie dajmy się reżimowej propagandzie

    wieczna chwała bohaterskim żołnierzom Armii Krajowej
    i na pohybel komunistycznym kapusiom z “solidarności”

Comments are closed.