Ostatnio będąc u kogoś z wizytą widziałem przez chwilę wiadomości podczas których pokazywano Timoszenko w celi. Okazje się że Pani była premier bardzo miło i wygodnie spędza czas izolacji… zasłużonej zdaniem władz (praworządnych) Ukrainy.

Pamiętajmy, ze Timoszenko nie jest przyjacielem Polski, wiele razy miałem sygnały jej negatywnych wypowiedzi na temat Polaków, też i w rozmowach podczas moich wizyt na Ukrainie. Za to jest zwolenniczką nacjonalistów i partii Swoboda, która gloryfikuje Banderę czy Szuchewycza. Nie mogę się zgodzić z beznadziejnie nierozsądnymi wypowiedziami zwolenników PIS czy też członków tej partii, udowadniających mi usilnie swego czasu, że musimy wspierać siły antyrosyjskie na Ukrainie. Coś w stylu: wróg naszego wroga jest naszym przyjacielem. A jeżeli ten „przyjaciel” jest też naszym wrogiem traktującym nas tylko przejściowo, lepiej niż wspólnego wroga? Do tego wykorzystującym naszą naiwność polityczną?
To jest dobre rozwiązanie? Mądre? W imię czego mam wspierać takie ruchy czy osoby? Kto mi udowodni, że ten niby przyjaciel nie stanie się większym wrogiem w przyszłości niż ten domniemany i wmawiany?
A może zresztą mamy innych wrogów ukrytych? A w każdym razie wielu udających przyjaciół, a nie działających zgodnie z takimi deklaracjami.
A w każdym razie nie do końca…
Od lat czekamy na moim zdaniem symboliczną deklarację równości z innymi krajami takimi jak np. Niemcy, – zniesienia wiz do USA. Mimo wielu wspólnych bohaterów narodowych (Kościuszko, Puławski, Kukliński inni) mimo wielu zasług dla tego kraju jesteśmy tak traktowani jakbyśmy byli (wrzodem, śmieciem?) oczywiście jest to ubrane w pewien dyplomatyczny bełkot umotywowany różnymi „za”.
Jak widać nie jesteśmy nadal wiarygodni mimo naszych licznych poświeceń w Iraku czy Afganistanie.
Za to na Niemców rzucamy oskarżenia, na Rosjan też.
Owszem Ronald Regan pomógł odzyskać nam wolność, ale czy dlatego że nas kochał czy też dlatego, że było mu to na rękę w ogólnym globalnym rozrachunku? I dla dobra jego kraju?
Trochę racjonalnego spojrzenia na te kwestie by się nam przydało.
Może dosyć już działań z pogranicza odrzucenia rozumowego patrzenia na świat…- szaleńczych szarży w imię bohaterskiej śmierci, a bardziej może realnych działań? Dla dobra kraju…
Moje osobiste doświadczenia z niemieckimi obywatelami zza naszej zachodniej granicy w przeważającej części są pozytywne, ludzie są grzeczni, mili, uśmiechnięci. Żyją innym trybem, są bardziej skorzy do pomocy.
Powody? Chcą spokoju, życia na poziomie, bez konfliktów.
Po to wymyślili Unię.
I potrafią o siebie zadbać. A to że my ciągle wybieramy polityków którzy permanentnie tego nie potrafią… To czyja wina?
Byłoby miło gdybyśmy to my potrafili zadbać o to, aby nasi obywatele godnie zarabiali, a produkty w naszym kraju były najwyższej jakości
a nie; „Polnische wariant”, Persil (zawsze lepszy ten z Niemiec) czy czekolada z orzechami popularnie nazywana okienkiem, czyli Nussbeisser, zawsze ta oryginalna z
Niemiec smaczniejsza…

Piotrek