Historia jednej dezinformacji

6 lutego 2014 roku rano, w zajętym przez ukraińskich protestujących budynku Związków Zawodowych (Profspiłek) eksplodował ładunek wybuchowy. W wyniku wybuchu ciężko rannych zostało dwóch aktywistów Majdanu. Jeden stracił lewą dłoń i kilka palców prawej ręki, drugi lewe oko. Obaj odnieśli także inne groźne obrażenia.

Komendant budynku Profspiłek zaprzeczył, że wybuchły koktajle Mołotowa: „Odbyła się haniebna straszna prowokacja – w pakunku z napisem ‘leki’ był ładunek wybuchowy”. Milicji, która wszczęła śledztwo ws. nieostrożnego obchodzenia się z bronią i materiałami wybuchowymi nie wpuszczono do budynku.
Portal Kresy.pl opublikował lakoniczną notkę o tym wydarzeniu opatrzoną błędnie zdjęciem innego budynku zajętego przez aktywistów Majdanu – siedziby władz miasta. Na zdjęciu był widoczny wielki portret Stepana Bandery umieszczony przez Ukraińców nad wejściem do budynku.
Dzień później notka Kresów.pl wywołała furię dziennikarza prawicowych mediów, od niedawna kreującego się na eksperta od spraw ukraińskich, Davida Wildsteina. Na Facebooku Wildstein nazwał postępowanie kresowego portalu „sk…syństwem” i „manipulacją” mającą na celu wywołanie u odbiorcy negatywnych skojarzeń cywilnych wolontariuszy Majdanu z Banderą. Z jeszcze większą mocą Wildstein powtórzył swoje zarzuty na portalu tygodnika DoRzeczy 4 kwietnia br.:
Jednak, w moim odczuciu, do największego chamstwa posunął się ten portal, gdy zmanipulował wiadomość o wybuchu bomby na Majdanie. […] Portal opatrzył tę informację… Wielkim zdjęciem Bandery wiszącym na budynku. Co się okazało? Po pierwsze ranny nie miał nic wspólnego z Banderą, był lekarzem- wolontariuszem ratującym ludzi, po drugie, bomba wybuchła w sektorze cywilnym Majdanu, gdzie żadnych flag ani portretów Bandery nie było.

Problematyczne leki, młodociani lekarze
Paradoksalnie, narracja pod tytułem „bomba z lekami” zaczęła komplikować się już w dniu pierwszego ataku D.Wildsteina na Kresy.pl. Jewhenija Zakrewska , adwokat jednego z rannych, Romana Dziwinskiego, która jako pierwsza rozmawiała z nim po wybudzeniu z narkozy, zdementowała wersję z „lekami”. Według niej było to jedynie czynione na gorąco przypuszczenie dowództwa Majdanu (które z nieprzytomnym Dziwinskim nie miało szansy porozmawiać), ponieważ kijowianie „najczęściej przekazują [protestującym] same medykamenty”. Dziwinski jakoby powiedział jej, że nieopodal Profspiłek otrzymał tajemniczy brązowy futerał od nieznajomego mężczyzny mówiącego (a jakże) z rosyjskim akcentem: „Zobaczył znaczek Prawego Sektoru. Potem spytał, czy chłopiec rzeczywiście jest z Prawego Sektoru. Upewniwszy się, przekazał pakunek brązowego koloru, powiedziawszy coś na kształt: ‘Chłopcy – bohaterowie, macie prezent’”. Z tym przedmiotem junak wrócił do budynku i tam podczas jego otwierania nastąpił wybuch.
Odnotujmy: Zakrewska potwierdziła, że ranny Roman Dziwinski był członkiem Prawego Sektoru. Już wcześniej można się było tego domyślić, ponieważ wiele mediów podawało, że wybuch nastąpił na 5.piętrze budynku, w całości zajętym przez Prawy Sektor.

Dziwiński1

Na zdjęciu: Roman Dziwinski. Źródło: Gazeta.ua
W kolejnych dniach pojawiły się nowe informacje o rannych. Dziwinski, 20-21 -letni mieszkaniec wsi Rudańci k. Lwowa, był w sotni na Majdanie już od grudnia 2013. Żadne źródło, do którego dotarłem, poza jednym lokalnym portalem, nie określało go jako wolontariusza służby medycznej. Pozostałe media pisząc o nim nazywały go po prostu „aktywistą”, „bojownikiem” albo „kurierem”. Drugi ranny, 15-16 – letni mieszkaniec Lwowa Nazar Derżyło, dzień wcześniej uciekł z domu i do Kijowa przyjechał 2 godziny przed wybuchem… Oczywiście żaden z chłopców nie mógł być lekarzem. W żadnym kraju nie dają dyplomów lekarskich ludziom w takim wieku.
27 lutego br. Derżyło, leczący się w Polsce, w rozmowie z GW podtrzymał wersję „bomby z lekami”. Co ciekawe, w jego opowieści nie zgadza się miejsce przekazania paczki . Według niego chłopcy otrzymali paczkę przy drzwiach prowadzących na 5. piętro Profspiłek (w wersji Dziwinskiego było to poza budynkiem). Derżyło określił Dziwinskiego jako „wartownika”.
W marcu br. osoba nazywająca się Roman Dziwinski (Роман Дзівінський), podobna do rannego w Profspiłkach 21-latka, założyła na Facebooku konto, jako profilowe umieszczając swoje zdjęcie z banderowską czerwono-czarną flagą Prawego Sektoru.

Dziwiński

Źródło: Facebook
„Sektor szpitalny” pracownią pirotechniczną
10 marca br. dziennikarz Vesti.ua Igor Burdyga, który w sotni Prawego Sektoru spędził 2 tygodnie, w swoim szczegółowym reportażu zdezawuował wersję „bomby z lekami”. Według niego wybuch nastąpił w laboratorium pirotechnicznym Prawego Sektoru, które działało na 5. Piętrze Profspiłek do czasu wybuchu:
[Laboratorium] było do wybuchu, podczas którego oderwało rękę jednemu z bojców a drugi miał uszkodzone oko. Wówczas Prawy Sektor powiadomił o akcie terrorystycznym przeciwko sobie: mówić, że pod pozorem leków na piętro przekazano bombę, która eksplodowała , gdy otwierano pakunek. Na drugi dzień milicja poinformowała o śledztwie w sprawie nieostrożnego obchodzenia się z materiałami wybuchowymi.
Nie było mnie na piętrze tego rana, a gdy wróciłem, zastałem tam całkowity chaos. Przez kilka godzin dowództwo opędzało się od dziennikarzy, warty nie zmieniały się, bojownikom niczego nie mówiono. Potem wszyscy już powtórzyli oficjalną wersję o akcie terrorystycznym. Przy czym już wieczorem na piętrze chodziły słuchy o tym, że eksplodowały jakieś odczynniki w pirotechnicznym laboratorium.
Znajdowało się ono naprzeciw jedynej istniejącej toalety, służącej jednocześnie za palarnię. Pracujących w laboratorium studentów-chemików wiecznie rugano za smród w korytarzu po ich eksperymentach z szarą, bertoletową solą i jeszcze czort wie, czym. Według relacji naocznych świadków wybuch nastąpił dokładnie tam.
– Wyskoczyłem na korytarz, a tam wylatuje pacan, już bez ręki, krew chlusta i krzyczy: „Dobij mnie, dobij!”. Ale myśmy go skrępowali, potem nadciągnęło pogotowie – mówi podczas przerwy jeden z pracowników punktu medycznego.
Do dowództwa na piątym piętrze przychodzą jacyś ludzie ubrani po cywilnemu. Z urywków cichych rozmów słyszę tylko sugestie ewakuowania laboratorium do jakiejś piwnicy. Następnej nocy przewożą je, każąc nam nosić do mikrobusu zapieczętowane worki i skrzynki.
„Co się okazało?”
Podsumujmy znane fakty. 16-letni Derżyło przyjeżdża do Kijowa i po dwóch godzinach jest już na 5. piętrze zajętego przez Prawy Sektor budynku Profspiłek. Tam spotyka się z Dziwinskim, będącym prawdopodobnie szeregowym bojownikiem. Obaj rzekomo otrzymują od nieznajomego mężczyzny tajemniczy pakunek („leki”?), z którym udają się do… pracowni pirotechnicznej, gdzie przy próbie otwarcia pakunku następuje eksplozja.
Brzmi wiarygodnie? Chyba tylko dla Davida Wildsteina.
Niżej podpisany przyjąłby następującą hipotezę: Derżyło chcąc przyczynić się do powodzenia rewolucji, przywiózł na Majdan jakiś ładunek wybuchowy. Niezwłocznie udał się do znanego mu Dziwinskiego, od dawna zadomowionego w Profspiłkach. Razem udali się do pracowni pirotechnicznej Prawego Sektoru, gdzie manipulowali przy ładunku, w wyniku czego nastąpił wybuch. Wersji z mężczyzną przekazującym im tajemniczy pakunek nie da się na podstawie dostępnych źródeł wykluczyć, jednak ta wersja ma zasadniczą słabość: nie tłumaczy, dlaczego z nieznanym pakunkiem (tym bardziej z lekami!) junacy udali się do pracowni pirotechnicznej…
Oczywiście prawdopodobnie powyższa hipoteza nigdy nie zostanie zweryfikowana. Historię piszą zwycięzcy, więc będzie obowiązywała heroiczna wersja, wprowadzona w obieg już w dniu incydentu, pracowicie utrwalana przez większość mediów.
Pudrowanie zmartwychwstałego Bandery
Jednak z całą pewnością można stwierdzić, że wersja podawana przez moralnie wzburzonego Wildsteina jest stekiem fałszów, nie mających potwierdzenia nawet w dostępnych źródłach. Lekarz-wolontariusz, nie mający nic wspólnego z Banderą, okazuje się być członkiem, najprawdopodobniej bojownikiem, banderowskiego Prawego Sektoru, a „sektor cywilny” Majdanu „gdzie żadnych flag ani portretów Bandery nie było” – pracownią pirotechniczną na piętrze opanowanym przez tę zmilitaryzowaną organizację. Na piętrze, którego drzwi oklejono egzemplarzami pisma „Banderowiec”, by każdy, kto tam wchodzi, nie miał wątpliwości, z kim ma do czynienia.

piąte piętro
Wejście na 5. piętro budynku Profspiłek. Źródło: Radio Swoboda
Generalnie, osobiste doświadczenie Majdanu nie przyczyniło się do podawania przez D. Wildsteina bardziej precyzyjnych i wiarygodnych informacji. Swego czasu ogłosił on ex cathedra, że kijowski Majdan organizują głównie mieszkańcy środkowej Ukrainy (w domyśle: nie banderowcy). Twierdzenie to funkcjonowało niemal jak dogmat do czasu pojawienia się wyników sondażu Kijowskiego Międzynarodowego Instytutu Socjologii mówiących o tym, że 55% protestujących na Majdanie to przybysze z zachodniej Ukrainy.
Opis Majdanu autorstwa Davida Wildsteina ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. To nie Majdan realny, lecz taki, jakim Wildstein chciałby go widzieć – niemal pozbawiony zwolenników Bandery, wyidealizowany, z ofiarnymi lekarzami-wolontariuszami niczym z amerykańskiego serialu, spieszącymi na pomoc posągowym bojownikom o wolność i demokrację, walczącym ze złymi do szpiku kości siepaczami Janukowycza i Putina. Opowieść o walce Dobra ze Złem. Obraz piękny, ale nieprawdziwy jak każda wojenna propaganda.
Trudno uwierzyć, że człowiek chwalący się tym, że wielokrotnie był na Majdanie, czyniący z tego atut, pozujący na eksperta od spraw ukraińskich, rozpowszechnia takie fałsze nieświadomie. Że nie „czuje” nastrojów ukraińskiej ulicy. Że nie wie, że nie ma 16- czy nawet 21-letnich lekarzy. Że nie wie, że wersję z lekami zdementowała adwokat jednego z rannych. Że nie wie, że piąte piętro Profspiłek, gdzie nastąpił wybuch, było opanowane przez banderowski, zmilitaryzowany Prawy Sektor. Aby tego nie wiedzieć, trzeba być ignorantem w tematyce ukraińskiej rewolucji.
Po tym gdy Jarosław Kaczyński pozdrowił zgromadzonych na Majdanie organizacyjnym pozdrowieniem OUN-UPA, ktoś napisał, że teraz dziennikarze skupieni w „niezależnych” mediach ruszą udowadniać, jak słuszny i potrzebny był to gest, i że Polska powinna wspierać na Ukrainie nawet siły postbanderowskie. Niżej podpisany nie uwierzył w to proroctwo i się pomylił. W przełomowym momencie ukraińskiej rewolucji Piotr Skwieciński ogłosił, że „w Kijowie mogliby rządzić nie tylko banderowcy, lecz sam zmartwychwstały Bandera – i tak w polskim interesie leżałoby umacnianie Ukrainy”. Publicystyka Davida Wildsteina jest jednym z owoców, wcale nie najpodlejszym, tego przerażającego credo. Przyszłość prawdopodobnie jeszcze niemile nas zaskoczy.

Źródła:
http://tsn.ua/video/video-novini/vibuh-prolunav-u-budinku-profspilok-de-znahoditsya-shtab-yevromaydana.html?type=1700
http://tsn.ua/foto/vid-potuzhnogo-vibuhu-u-budinku-profspilok-prodiryavilo-stil-ta-zabrizkalo-stini-333285.html
http://society.lb.ua/accidents/2014/02/06/254536_mvd_soobshchaet_ranenii_muzhchini_dome.html

http://gazeta.ua/articles/politics-newspaper/_z-kiyeva-virishili-zabrati-u-lviv-tut-trohi-bezpechnishe/541143
http://7days-ua.com/news/militsiya-sprobuvala-dopytaty-u-likarni-neprytomnoho-jevromajdanivtsya/
http://dailylviv.com/news/polityka/vid-vybukhu-v-budynku-profspilok-postrazhdaly-volontery-z-lvivshchyny-video-4472
http://galinfo.com.ua/news/153427.html
https://www.facebook.com/profile.php?id=100007964555699&fref=ts
http://fakty.ua/176417-otec-15-letnego-postradavshego-pri-vzryve-na-majdane-nazar-ubezhal-iz-doma-nikogo-ne-preduprediv
http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/1042639,Wybuch-bomby-w-sztabie-Majdanu-dwie-osoby-ranne
http://wyborcza.pl/1,75248,15532915,Ranny_16_latek_we_Wroclawiu__na_bombie_byl_napis__leki_.html
http://wyborcza.pl/1,87648,15645229,Naznaczeni_krwia_i_blizna.html
http://society.lb.ua/life/2014/02/07/254687_korobku_so_vzrivchatkoy_dom.html
http://zik.ua/ua/news/2014/02/07/poterpilyy_roman_dzivinskyy_rozpoviv_zvidky_u_nogo_zyavyvsya_paket_z_vybuhivkoyu_459143
http://www.pravda.com.ua/news/2014/02/7/7013137/
http://gazeta.ua/articles/politics-newspaper/_z-kiyeva-virishili-zabrati-u-lviv-tut-trohi-bezpechnishe/541143
http://dailylviv.com/news/medytsyna/stan-poranenoho-v-kyievi-yunaka-zi-lvivshchyny-vse-shche-tyazhkyi-4571

http://www.pravda.com.ua/news/2014/02/14/7013893/
http://www.wz.lviv.ua/ukraine/125726
http://7days-ua.com/news/militsiya-sprobuvala-dopytaty-u-likarni-neprytomnoho-jevromajdanivtsya/
http://reporter.vesti.ua/41419-shag-vpravo
http://dorzeczy.pl/id,2867/Rozmawiajmy-oMajdanie-iUkrainie-Ale-bez-klamstw-imanipulacji.html
http://dailylviv.com/news/polityka/vid-vybukhu-v-budynku-profspilok-postrazhdaly-volontery-z-lvivshchyny-video-4472
http://www.svoboda.org/content/article/25206104.html

Tekst pierwotnie ukazał się na portalu Kresy.pl
http://www.kresy.pl/publicystyka,opinie?zobacz%2Fhistoria-jednej-dezinformacji#

Podobne artykuły

One thought on “Historia jednej dezinformacji

Comments are closed.