Siła autorytetu – do jakich zachowań ugniemy się pod namową innych?

Każdy z nas spotkał się ze sformułowaniem „mentalność tłumu”. Chodź jest to dość pejoratywne sformułowanie, wskazujące na brak swojego zdania i nijakość osoby, która się wypowiada. Co zatem sprawia, że niektórzy podążają za jednostkami jak owce za stadem?

Podstawy psychologii tłumu

Psychologia tłumu dotyka nas codziennie – często idziemy na ustępstwa, jeśli grupa, do której należymy nie podziela naszych opinii. Codziennie też dostosujemy się do ogólnie przyjętych norm i reguł społecznych. Płacenie rachunków, chodzenie do kościoła i należenie do lokalnej spółdzielni – to wszystko jest przykładem konformizmu. Nim też cechujemy się podczas słuchania się innych ludzi i przyjmowania ich wartości za własne – czasem nawet ze szkodą dla siebie. Człowiek jest inteligentna istota, dlaczego zatem sobie na to pozwala?

Odpowiedź jest prosta – działa na nas siła autorytetu. Poprzez istnienie w pewnym społeczeństwie, znając jego hierarchię, jesteśmy w stanie powiedzieć, kto ma większą od nas władzę i wiedzę. Obie bowiem są niezwykle cennymi zasobami, o które ludzie nieustannie walczą. Władza może nam coś nakazać, jednak w wiedzy ufamy – w obu przypadkach czekają nas konsekwencje wynikające z nieposłuszeństwa.

Władza, jaką mają nad nami inni, może wynikać albo z ogólnie przyjętych reguł (np. policja), ale też z tego, że dana osoba posiada pewną wiedzę lub zasoby, które chcemy posiąść. Idąc do lekarza, spodziewamy się przepisania leków, po których czeka nas ozdrowienie. Wybierając się do dietetyka, liczymy, że jego przepisy nam nie zaszkodzą. Szukając aprobaty wśród znajomych z klasy, chcemy im zaimponować i zdobyć popularność. Mamy więc podstawy do tego, by komuś ufać. Czasem jednak może to zostać wykorzystane przeciwko nam.

Siła manipulacji

Zarówno źródła publiczne, jak i najbliżsi mogą stosować pewne sposoby manipulacji, o których nie wiemy. Pewna osoba lub grupa osób może całkiem sprawnie wywierać wpływ na wybrane jednostki czy nawet całe grupy ludzi w taki sposób, by podmiot nie zdawał sobie sprawy z tego, że realizuje ukryte cele. Zazwyczaj w ten sposób osoba manipulująca osiąga korzyści dla siebie – osobiste, ekonomiczne czy nawet polityczne.

Jak daleko się posuniesz?

Choć obecnie nieetyczne, dobrym sposobem zobrazowania tego, jak daleko możemy się posunąć pod namową innych osób, jest eksperyment Milgrama.

Przeprowadzony w latach 60 eksperyment Milgrama wykazał, że badacz w kitlu, pełniący role autorytetu, zdołał namówić 65% ochotników biorących udział w badaniu do zadania jego uczniowi bólu o natężeniu 450V. Oznacza to, że w sprzyjających temu okolicznościach, bylibyśmy w stanie, na polecenie osoby, do której czujemy respekt, na skrzywdzenie drugiego człowieka. Warto również pamiętać o fakcie, że podczas eksperymentu ochotnik widział ucznia, któremu zadawał ból pod namową nauczyciela – był nim aktor, który miał jedynie udawać, że aplikowane są mu wstrząsy. Mimo wszystko eksperyment ten do tej pory jest moralnie kwestionowany, choć na jego podstawie łatwo wyjaśnić istotę funkcji kapo, która pełnili więźniowie w obozach koncentracyjnych.

Jak można zatem stwierdzić, większość ludzi na planecie ma zakodowane posłuszeństwo względem autorytetu – dlatego tak ważne współcześnie jest rozwijanie własnego myślenia, buntowanie się i myślenie krytyczne. Przyjmując pewne informacje, często nie zastawiamy się nad tym, czy są prawdziwe, a ich źródła rzetelne. Jednak ufając osobom, które podziwiamy, nie zawsze możemy wyjść na dobre – czego uczymy się nie tylko na własnych błędach, ale nawet oglądając bajki dla dzieci.

Podobne artykuły

Komentarze