Polska wymierzyła policzek Wolnemu Tybetowi

 

W dniu urodzin Dalajlamy (t.j. 6 lipca) uznawanym w całym wolnym świecie za święto Tybetu gościł w Polsce  członek Stałego Komitetu Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin He Guoqiang.

W trakcie tej wizyty doszło do spotkania He Guoqianga z Marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyną, oraz z Prezydentem Komorowskim. Spotkania zorganizowano, mimo że Chiny od dawna są krytykowane za brutalne rozprawianie się z Tybetańczykami. W trakcie spotkania uzgodniono rewizytę Prezydenta Komorowskiego w Chinach.

 

Tymczasem nasz sojusznik USA uczcił godnie święto Tybetu  zapraszając do USA duchowego przywódcę Tybetu Dalajlamę. Pod koniec jego 11 dniowej wizyty w Waszyngtonie przyjął go w sobotę w Białym Domu prezydent Barack Obama, mimo apelu Pekinu  by spotkanie odwołać, ponieważ Dalajlama podaje w wątpliwość terytorialną integralność Chin i ich suwerenność nad Tybetem. Mimo  zażądań Chińskiego  MSZ  „natychmiastowej zmiany decyzji w sprawie organizacji spotkania prezydenta Obamy i Dalajlamy” oraz aby USA nie „ingerowały w wewnętrzne sprawy chińskie” i nie czyniły nic, co „może zaszkodzić stosunkom chińsko-amerykańskim doszło do tego spotkania.

Według jednego z tybetańskich źródeł, Obama i Dalajlama rozmawiali w Gabinecie Map w Białym Domu, a nie w Gabinecie Owalnym, co jest zaszczytem zarezerwowanym wyłączne dla szefów państw. Relacje z wizyty Dalajlamy w USA.


76-letni Dalajlama, laureat Pokojowej Nagrody Nobla z 1989 roku, od 1959 roku przebywa na wygnaniu w Indiach. Chociaż nie walczy o niepodległość Tybetu, lecz tylko upomina się o prawa Tybetańczyków, Pekin uważa go za niebezpiecznego separatystę i wywiera naciski na przywódców państw, aby się z nim nie spotykali.

Uroczystości święta Tybetu odbywały się w tym roku w Warszawie przy Rondzie Tybetu, ponieważ w grudniu 2008 r. PiS-owi i SdPL nie udało się przeforsować wniosku o nadanie rondu na skrzyżowaniu ul. Kasprzaka i al. Prymasa Tysiąclecia nazwy \”Rondo Wolnego Tybetu\”. Przynajmniej dobrze że uzależniona od postkomunistów oraz zadufana po sukcesie wyborczym Platforma nie spowodowała nadała rondu nazwy „Rondo Komunistycznego Tybetu”.

Niestety nie ma w Warszawie Ronda Wolnego Tybetu

Tak to Platforma potraktowała  honorowego Obywatela Warszawy Dalejlamę oraz Tybet o który  walczy.

PO  wizycie członka Biura Politycznego Komunistycznej Partii Chin He Guoqianga w dniu święta Tybetu w Polsce jedno jest pewne – Jarosław Kaczyński twierdząc że Polska jest kondominium zapewne nie miał na myśli USA.

Władek.

Podobne artykuły